Zbieramy na mercedesa… albo coś koło tego

Jakiś czas temu wspieraliśmy Kamilę – niesamowicie pogodną, optymistyczną i dzielną dziewczynę, która codziennie pokonuje ból i chorobę profesjonalnym uśmiechem. Daliśmy radę, więc i tym razem śmiało przedstawiam Wam mojego przyjaciela, z którym miałam przyjemność razem studiować w Poznaniu.. parę lat temu. Poznajcie Leszka!
O LECHU CZYTAMY TUTAJ

Chłop ma 32 lata, poznaniak z krwi i kości. Pogodny, życzliwy, uśmiechnięty i – jak to poznaniak – bardzo konkretny i zorganizowany. Zupełnie jak jego mama 🙂 Oboje powalają pracowitością i wytrwałością – polecam ich na osobiste autorytety w tych dziedzinach.

Leszek nie ma możliwości korzystania ze swoich rąk i nóg, ale mózg brzytwa! Pamięć ma znacznie lepszą niż my, rozpieszczeni możliwością notowania tego i owego, kiedy tylko mamy na to chęć. Nie napiszę, że udało mu się skończyć szkoły, zdać maturę, zrobić dwa kierunki studiów, w tym studia informatyczne (na które ja się nie dostałam), bo skłamałabym. Nic się nie udało – na każdą jedną rzecz zapracował sam i uczciwie, ale on tak Wam nie powie. Sam napisał:

Sprawność funkcjonalną zachował jedynie mój umysł. Dzięki niemu i determinacji mojej matki przeszedłem z powodzeniem wszystkie szczeble edukacji.

No tak, w zasadzie pan podwójny magister, informatyk, programista, który na stałe „zrośnięty jest” ze swoim wózkiem i obsługuje komputer za pomocą nosa, nie minął się jakoś szczególnie z prawdą. Po prostu nie zwykł opisywać jej zbyt drobiazgowo w tych właśnie punktach. Zapomniał chyba też dodać wzmiankę o swoich sukcesach w Boccia i o determinacji w tej również dziedzinie.

Przechodząc do spraw konkretnych to wiem dwie ważne rzeczy:

  1. Lechu jest programistą, który wydajnością klepania kodu nosem bije na głowę każdego senior developera i zdaje się, że można go obecnie zatrudnić, bo słyszałam, że kończy mu się kontrakt niebawem – polecam!
  2. Lechu znalazł dla siebie rozwiązanie podnoszące jego sprawność i możliwości samodzielnej egzystencji i nie stać go na zakup tej bryki, więc zbieramy i dozbieramy w takim tempie, żeby musiał za karę nagrać dla nas rundę honorową wokół stadionu z Poznaniu!

Wózek elektryczny ze specjalnym sterownikiem poruszanym brodą, pozwalający na dołączenie mojego systemu obsługi komputera do układu sterowania wózka, byłby w mojej sytuacji rozwiązaniem wielu problemów. Miałbym wtedy możliwość samodzielnego wyjechania z domu i obsługi komputera z dowolnego miejsca (również np. pracy poza domem). Taki wózek posiada regulację kąta nachylenia siedziska i oparcia, aby umożliwić siedzącemu odciążenie kręgosłupa i ma też wiele opcji ułatwiających automatyczną obsługę.

 

Miałem okazję przetestować możliwość obsługi takiego wózka i stwierdzam, że byłby dla mnie doskonałą pomocą w samodzielnym poruszaniu się zarówno w domu, jak i na zewnątrz.

Pora więc zafundować mamie Leszka syndrom pustego gniazda, a Lechowi pomóc szybciej kupić wymarzone cztery kółka. Tylko uważaj, Brachu, na autostradach!

Możliwości pomocy są dwie (a trzecia to zaproponowanie pracy). Po pierwsze wpłacić kasę na konto fundacji (odliczamy potem tę kwotę od podatku dochodowego, więc zachowajcie potwierdzenie przelewu!), po drugie można przekazać 1% swojego podatku w rozliczeniu PIT. Zachęcam do skorzystania z obu form:

W przypadku przekazania 1% podatku należy w odpowiedniej rubryce PIT wpisać:

numer KRS 0000186434

oraz w rubryce – cel szczegółowy: 234/L Leszek Lorens

 

W przypadku przekazania darowizny na moją rzecz, środki proszę przekazać na moje subkonto utworzone na koncie Fundacji „Słoneczko” w Spółdzielczym Banku Ludowym Oddział Złotów adresując przelew następująco:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”

77-400 Złotów, Stawnica 33A

nr: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010

koniecznie z dopiskiem: 234/L Leszek Lorens

Bardzo zachęcam do obu działań!

PS. Zwróciliście uwagę na drobny szczegół w tekście Leszka:

Dlatego w czasie studiów informatycznych stworzyłem dla siebie narzędzie pracy, które umożliwia mi obsługę komputera za pomocą ruchów głowy.

[…]

Wózek elektryczny ze specjalnym sterownikiem poruszanym brodą, pozwalający na dołączenie mojego systemu obsługi komputera do układu sterowania wózka, byłby w mojej sytuacji rozwiązaniem wielu problemów. Miałbym wtedy możliwość samodzielnego wyjechania z domu i obsługi komputera z dowolnego miejsca (również np. pracy poza domem).

Tak, tak, po leszkowemu radzi sobie chłopak z problemami własnym sumptem i ledwo o tym wspomina.

Edit 23 listopada 2016 od Leszka:

Drodzy moi Przyjaciele!
Jesteście dowodem na to, że cuda się zdarzają również współcześnie. Wygląda na to, że właśnie kupujecie mi „mercedesa”.
Jest cała potrzebna kasa !!!! Jej większa część już została wpłacona do sprzedawcy, reszta zostanie przelana w momencie finalizowania zakupu. Wszystkie środki, które ponad koszt wózka wpłyną na moje subkonto w Fundacji „Słoneczko”, zostaną wykorzystane na cele rehabilitacyjne. „Mercedes” właśnie jest dla mnie przygotowywany i ma przyjechać do Poznania tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Jeśli zatem wszystko pójdzie zgodnie z zapowiedziami dostanę od Was prezent pod choinkę :):):):):)
Gdzie i kiedy odbędzie się runda honorowa – powiadomię, jak tylko powrócę do przytomności umysłu po szoku, w jakim na skutek Waszych działań pozostaję od pewnego czasu. Tymczasem mogę tylko dziękować za wszystkie wpłaty, za udostępnienia apelu, za wspieranie mnie w tej akcji. Kłaniam się Wam nisko ( jakkolwiek komicznie może to w mojej sytuacji wyglądać). Jesteście WIELCY !!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *