Horyzont edukacji domowej

Co jakiś czas, dość regularnie, spotykam się z pytaniami o to, jak sobie radzimy z czwórką małych dzieci w edukacji domowej i dlaczego tak bardzo utrudniamy sobie życie. W domyśle zawsze pada podejrzenie, że deprecjonujemy wszystkie szkoły i uważamy, że robimy robotę lepiej od szkół. I oczywiście, że to nieprawda, bo przecież wykształcenia pedagogicznego nie mamy. A sprawa edukacji domowej w naszej rodzinie jest znacznie szerszym tematem z o wiele odleglejszym horyzntem niż tu i teraz. Read more

Czy wykorzystujesz wiedzę z podstawówki?

Pakują nam do głowy informacje o życiu pantofelka, niusy o odkryciach genetycznych, ważne info o piętrach lasu, o krainach geograficznych, mapy polityczne świata, które zmieniają się przecież na naszych oczach, dodawanie, mnożenie, logarytmy i co tam tylko. PO CO? Co z tego WYKORZYSTASZ w życiu? Read more

Rodzinka jak z reklamy, dom jak torebka Hermiony

Pamiętacie Hermionę, która zadawała się z Potterem. Tak, z Harry Potterem. Ona miała torebkę, do której pakowała wszystko, wszystko, wszystko. Bardziej wszystko niż my jesteśmy w stanie upakować. Tak sobie przypomniałam, czytając w internetach pytanie jednej z pań o to, jak to zrobić, żeby dwuletni artysta malarz nie był tłumiony w swojej twórczej pasji. No jak? I jak jeszcze pomieścić wszelkie inne jego pasje, jak gotowanie, czytanie, drzemanie w salonie i wiele, wiele innych?

Read more

Liczenie

Gdy byłam dzieckiem biegałam po ogródkach działkowych i liczyłam do stu różne rzeczy, które się akerat nawinęły – liście jakiś badyli zielonych albo szprychy roweru, albo w ogóle liczyłam, bo liczyć trzeba było – do STU, żeby udowodnić, że jest się już dość dużą, by móc się bawić ze starszymi, którzy takie liczenie mieli w małym paluszku, a oni stali, słuchali i sprawdzali czy dobrze mowię kolejne liczby. Zwykle się udawało. Read more

Niech trwa!

Auschwitz to jedno z tych miejsc, w których jeszcze nie byłam i mam nadzieję nie być nigdy. Ono jest zbyt nasączone krwią, cierpieniem, sprawdzaniem ludzkich granic. Zbyt wiele przeczytałam na ten temat, zbyt wiele wspomnień Ocalałych i Okaleczonych wciąż przez tyle już lat, pulsuje mi w głowie.

Read more

Na chlebek, masełko i żelki

Tak się złożyło, że na chleb, masło i żelki zarabiamy przy komputerach. No trudno, różne nieszczęścia chodzą po ludziach, niektórych na przykład tykła technologia i muszą z tym jakoś żyć. Dyskusja zaczyna się, gdy dzieci nauczą się mówić (podobno tę dyskusje może przerwać tylko moja śmierć) i cykną się, że poza światem wielkiej poważnej pracy, komputer otwiera też świat płaskoekranowej rozrywki. I co wtedy? Read more

Szkoła marzeń

Pomyślałam kiedyś sobie szkołę, w której uczą nauczyciele z krwi i kości, tacy prawdziwi. Mają różne poglądy: jeden jest ateistą, drugi mocno pokłada swoją ufność w Bogu, trzeci ufa tylko szkiełku i oku, czwarty mierzy siły na zamiary, wzlatując nad martwym światem, kędy zapał tworzy cudy (patrz: Oda do młodości, A. Mickiewicz). Wiecie, tacy nauczyciele, którzy mają swoje poglądy: jedni kochają Jarka, drudzy Trumpa, trzeci Międlara, Donalda, Krystynę, a czwarci sceptycznie do świata polityki, liczą ino na siebie, swoją pozytywistyczną szarpaninę ze światem. Read more

Więcej niż edukacja, więcej niż piknik, więcej niż odpowiedzialność

O Pikniku organizowanym przez Więcej niż edukacja najlepiej poczytać u źródła – o tutaj. Mieliśmy wielką przyjemność być wśród osób wspaniale ugoszczonych przez Dziewczyny. Dla nas ten czas był pierwszym kontaktem z większą grupą homeschoolersów.

Read more