A to rozumiem

A tutaj odpowiedź na mój wczorajszy post.

Rozumiem. To prawda. Z jednej strony podziwiam, a z drugiej myślę sobie, że to jest jedyna droga, którą można pójść w takiej sytuacji, aby przeżyć ją godnie, z szacunkiem i bez dodatkowego, niepotrzebnego szarpania. Od tego szarpania nie jest lepiej, od niego boli jeszcze bardziej. Tak mówi mój rozum, tak podpowiada mi serce.

Marysiu, Piotrze, jesteście piękni.

Zapraszam do przeczytania wywiadu z Marią: „W żadnym momencie ciąży nie czułam się chodzącą traumą dla mojego dziecka.”

Przemoc emocjonalna w dyskusji publicznej

Wysłuchałam dyskusji, w której większość argumentów była atakiem na drugą stronę. Odnosiły się nie do przemiotu sprawy, tylko do takiego roboczego założenia, że osoba o poglądach reprezentowanych przez drugą stronę, jest śmieszna z założenia. Mimiką, tonem głosu, drwinami i pokwpiwaniem, od razu ustawiono rozmowę w układzie: atak-obrona. Read more