Ze dwie godziny może

Zaczepiona dzisiaj na naszym funpage’u, postanowiłam jakoś wytłumaczyć, co to znaczy, że moje dzieci dały mi do wiwatu tym, że były „wyjątkowo marudno-pomysłowo-upierdliwe”. Powstał ciąg myślo-obazów, swobodnie płynący. Im dłużej o nim myślałam, tym bardziej dochodziłam do wniosku, że nie umiem inaczej opisywać rzeczywistości codziennych zmagań z maluchami, a i że te opisy nijak się mają do bogactwa wrażeń, obrażeń i uśmiechów, jakie te dzieci mi fundują. Oto rzeka myśli, a może raczej tylko jej malutkie źródełko, bo kto by miał czas na rzeki spisywanie / czytanie: Read more