Czytanie sylabowe turorial #01

Szukałam kiedyś w sieci jakiegoś prostego tutoriala do metody sylabowej i nie znalazłam. Najprostszym sposobem jest zasięgnąć informacji u źródła, czyli w Centrum Metody Krakowkiej, do czego serdecznie zachęcam.

Mój tutorial jest naszą osobistą drogą na skróty – zapisywać tutaj będę kolejne kroki nauki, którą rozpoczęliśmy ze starszakami. Jak Tomek dorośnie będę miała gdzie szukać 🙂 Polecam skonsultować się ze specjalistą i skorzystać z oficjalnych materiałów aprobowanych przez prof. Cieszyńską i jej zespół.

LEKCJA 1: A, O, U

Najpierw uczymy dziecko trzech pierwszych samogłosek: A, O, U.

Piszemy je drukowane, duże na kwadratowych kartonikach i pokazujemy dziecku, wyraźnie czytając. Dobrze jest wzmocnić przekaz gestem – dla każdej litery powinien być inny i unikalny. Spotkałam się z dwiema szkołami, jeśli chodzi o to, jak konkretnie ten gest ma wyglądać, więc zakładam, że to nie ma większego znaczenia, ważne, żeby był zawsze taki sam. Może to być ruch dłoni koło twarzy, a można dziecko całe ustawić tak, żeby ustawiło się w kształt litery. Proszę wybrać dla siebie co wygodniejsze. 🙂

Zasady ogólne metody sylabowej (MS):

  1. Piszemy tylko drukowane litery.
  2. Nie przechodzimy do kolejnego etapu dopóki dziecko nie zna na wyrywki aktualnej lekcji.
  3. Nie wprowadzamy liter pisanych wcale, dziecko samo je ogarnie bez naszej pomocy (serio, serio).
  4. Nauka ma być zabawą. Nie zmuszaj, nie przekupuj, nie szantażuj. Twoje dziecko chce współpracować, odkryj to w nim i bawcie się razem.

Najpierw pokazujemy dziecku litery i czytamy. Dobrze jest, kiedy dziecko powtarza po nas. Potem powinno czytać samo. Można wprowadzać zabawy, ukrywać gdzieś literki, rozsypać, odszukiwać, zgadywać.

Propozycja zabawy:

Na sześciu różnych karteczkach napisałam literki, odwróciłam do góry nogami, zamieszałam. Zosia wylosowała jedną z nich i czytała co to za literka. Potem odwracała ją znowu i losowała kolejną. Po 10 minutach takiej zabawy uznała, że „to już było” i poszła sobie, ale 10 minut ćwiczyła.

Swoją drogą, nie da się tego zrobić z dwójką dzieci na raz, bo Antek jest o jedną lekcję do przodu i przeszkadza Zosi wciskając się ze swoimi odpowiedziami.