Z okazji Dnia Kobiet o dyskryminowaniu Mężczyzn

A konkretniej to o dyskryminowaniu Ojców. Tak, tak.

Prawdopodobnie to, co napiszę nie jest jakąś normą, a jedynie powtarzającym się często schematem i z tego już tylko względu warto go wskazać – to z nawyków rodzą się normy, przekonania. Czasem dobre, innym razem niekoniecznie. Myślę, że to, co mam do napisania mieści się w kategorii „niekoniecznie dobre”.

Read more

Uważaj, bo nie wypada!

Jakby to było, gdyby dzieci myślały tak, jak tutaj czytamy: Recepta na NIE-szczęsliwe dzieciństwo ? Trudno powiedzieć, trudno zgadnąć. Wiemy, że tak nie myślą. Że jak słyszą, że mają uważać, że nie wolno i dowiadują się, że ubranie ważniejsze od ich samopoczucia, zabawy, a niejednokrotnie i prawidłowego rozwoju (tego o rozwoju też nie wiedzą), czują się po prostu zranione, budzą się w nich uczucia, których nie lubią, bo i nikt nie lubi: „nie wolno, uważaj nie!, nie wypada, czemu znowu? jak mogłeś?” itp. Read more

Ojcostwo pociąga

Kajzarowie to jeden organizm składający się z piątki różnych ludzi.
Wielką radością są dla mnie dzieci, lubię patrzeć jak rosną, zmieniają się, śmieją, jakie miny robią,
nawet jak rozrabiają (co się potem nasprzątam po tych zagapieniach!).

Ale macierzyństwo to nie tylko zachwyt nad małymi ludźmi.
To też, a często i przede wszystkim, zachwyt nad tym jednym człowiekiem,
który mi moje macierzyństwo podarował.

Lubię stawać z boku i patrzeć, jak jest ojcem.
Jest i staje się nim z każdym przytuleniem, po każdym kopniaku zafundowanym przez dzieci,
przy okazji zmęczenia, gdy tłumaczy im świat, gdy się z nimi bawi,
gdy stara się przetrwać do chwili, w której w końcu usną, gdy usypia z nimi albo i wcześniej.

Oto efekt tych moim zapatrzeń. Aparat nie jest w stanie złapać wszystkich obrazów,
które widziało moje serce, ale tych utrwalonych cyfrowo też się trochę znalazło 🙂

Cieszcie się ojcami swoich dzieci, jeśli tylko możecie.
To niesamowite widzieć trud Ojca Polaka z bliska, dzień po dniu, w blaskach i cieniach, spokoju, systematyczności i nerwach. W walce z samym sobą. Pociągające.

 

Nauki czterolatka #1

Znacie ten głupi zwyczaj pytania dziecka kim chce zostać, jak dorośnie? Znacie, wszyscy przecież tym pytaniem byli męczeni, a potem odbijają sobie w dorosłości na napotkanych dzieciach. Zawsze później można będzie śmiać się z odpowiedzi („ja zostanę emerytem, jak dziadek!”) albo wypominać ją do końca życia („a mówiłeś, że będziesz lekarzem!”).

Wiedziona chęcią jawnej zemsty (sama zawsze odpowiadałam, że jeszcze nie wiem, ale coś z matematyką), ciągnę mojego syna za język od dobrego pół roku z pytaniem kim on będzie. W końcu postanowiłam docisnąć i przez dobre 10 minut wymieniam wszelkie możliwe zawody, które mi  przychodzą do głowy:

[…]

– to może będziesz kierowcą autobusu?
– nie
– to może tramwaju?
– nie
– fryzjerem?
– nie
– nauczycielem?
– nie
– kucharzem, piekarzem?
– nie
– może będziesz programistą i będziesz pracował przy komputerze jak tata i mama?
– nie
– to gdzie będziesz pracował?
– nie wiem
– a co będziesz robił w pracy?
– nie wiem
– jak będziesz dorosły, będziesz chodził do pracy, zarabiać pieniążki, co byś chciał robić takiego?
– nie wiem
– ale chyba masz jakieś marzenie? marzy Ci się coś, co być chciał, jak będziesz duży?
Dziecku oczy rozbłysły jasnym światłem, rączkami buzię zasłonił z przejęcia:
– TAK!
– a co Ci się marzy?
– mam marzenie!
– jakie?
chcę być tatą!
– tatą? i będziesz miał dzieci?
– tak!
– a ile?
Sięga rączką tuż nad podłogę, wciąż rozpromieniony:
– takie!
– takie małe?
– tak!
– a ile?
– tyle – pokazał 4 palce.

I tyle. Koniec. Łyso Wam? Bo mi łyso.

O niesprawiedliwościach

W wychowaniu dzieci największą niesprawiedliwością, jaka dotyka rodziców jest to, że zawsze, w każdym jednym momencie trudnym, ciężkim, stresującym, momencie kiedy zmęczenie powala z nóg, dzieci.. przeżywają to samo. Przeżywają i dowalają nam swoim przeżywaniem, bo przecież dziecko to dziecko, potrzebuje nas, naszego ciepła, obecności i cierpliwości, by móc swobodnie i pogodnie wzrastać. Jak my stresujemy się, to one nie potrafią sobie z sobą poradzić, marudzą, płaczą, same nie wiedzą czego chcą.

Dawno nie pisałam. U nas sporo pracy na każdym polu: zawodowo, w domu, w kwestii samorozwoju, nasze osobiste projekty leżą i kwiczą w oczekiwaniu na szczyptę czasu i sił, obojga brak.

Dzieci są w tym pięknym wieku, kiedy nie pytają „dlaczego?”, bo to przereklamowane, słyszymy natomiast wieczne: „czemu mamo? czemu tato?”. Antek wykazuje wielkie zainteresowanie czytaniem, więc trzeba zacząć go uczyć – zaczęliśmy. Zosia została pasowana na przedszkolaka, co kosztowało ją sporo nerwów (wiecie, jak to strasznie wyjść na scenę, jak całe przedszkole rodziców siedzi i się gapi?), ale potem satysfakcję miała mega, mega. Chodziła taaaaaaka dumna.

IMG_7463 IMG_7484

Za chwilkę będzie nas więcej. Sama jestem ciekawa, czy dzięki temu i mnie będzie więcej tutaj? Zaglądacie jeszcze czasem?

Dobranoc!

A to rozumiem

A tutaj odpowiedź na mój wczorajszy post.

Rozumiem. To prawda. Z jednej strony podziwiam, a z drugiej myślę sobie, że to jest jedyna droga, którą można pójść w takiej sytuacji, aby przeżyć ją godnie, z szacunkiem i bez dodatkowego, niepotrzebnego szarpania. Od tego szarpania nie jest lepiej, od niego boli jeszcze bardziej. Tak mówi mój rozum, tak podpowiada mi serce.

Marysiu, Piotrze, jesteście piękni.

Zapraszam do przeczytania wywiadu z Marią: „W żadnym momencie ciąży nie czułam się chodzącą traumą dla mojego dziecka.”