Niepopularne decyzje wkurzają

Część ludzi, którzy podjęli w życiu niezbyt popularne decyzje i nadal żyją jakby nigdy nic, wkurza tak niemiłosiernie, że aż nie ma jak im spojrzeć w oczy. Gdzieś pomiędzy ciekawością, fascynacją i obojętnością, jest wkurzenie i próba wymuszenia normy na dziwakach. Read more

…jesteśmy zdolne tylko do rodzenia

„Dziś stałam nad ciałem kobiety. Miałam ochotę chronić ją przed wzrokiem i komentarzami kolegów i krzyczeć, że to istota ludzka nawet, jeśli jest martwa, tymczasem musiałam zrobić jej sekcję (…) tylko po to, żeby udowodnić innym, że się nie boję. (…) czemu to zawsze kobiety muszą udowadniać, że nie są gorsze?” Read more

Uważaj, bo nie wypada!

Jakby to było, gdyby dzieci myślały tak, jak tutaj czytamy: Recepta na NIE-szczęsliwe dzieciństwo ? Trudno powiedzieć, trudno zgadnąć. Wiemy, że tak nie myślą. Że jak słyszą, że mają uważać, że nie wolno i dowiadują się, że ubranie ważniejsze od ich samopoczucia, zabawy, a niejednokrotnie i prawidłowego rozwoju (tego o rozwoju też nie wiedzą), czują się po prostu zranione, budzą się w nich uczucia, których nie lubią, bo i nikt nie lubi: „nie wolno, uważaj nie!, nie wypada, czemu znowu? jak mogłeś?” itp. Read more

Wielodzietność – z podziwem czy litością będą patrzeć?

Wielodzietni – to brzmi dumnie!

A przynajmniej ja tak uważam.

Od kiedy pojawił się Tomasz, czuję potrzebę konfrontowania się z tymi, którzy uważają inaczej i też od tego czasu, od kilku miesięcy, dojrzewa we mnie myśl, żeby napisać post na ten temat. O tym, że to nasza sprawa, że to tak indywidualna i tak osobista decyzja, że nikt nie ma prawa się wtrącać, o tym, że nie można w kategoriach zmęczenia rozpatrywać sensowności przedsięwzięcia wychowania gromadki dzieci miast jednego czy dwojga tak samo, jak nie można maratończykowi powiedzieć, żeby biegał sobie po kawałku przez pół roku, to się tak nie zmęczy. Radość z przebiegnięcia maratonu jest inna niż z systematycznego biegania po kawałku. Po prostu „inna”, nie wartościuję.

Mijały miesiące, zmieniały się koncepcje aż dzisiaj w końcu doszłam do wniosku, że nie ma najmniejszego sensu pisać apologii stylu życia wielodzietnych. Po co? W końcu, skoro to tak prywatna i osobista sprawa, że nikt nie ma prawa się wtrącać, to też i dyskusje nie są uzasadnione. Uzasadnione jest świadectwo i mówienie o tym dobru, którego doświadczamy. To, czy ktoś patrzy na nas z podziwem czy litością, odzwierciedla tego kogoś obawy i nadzieje, ale nie nasze doświadczenie.

A tak w ogóle, poza tym, to co to za wielodzietność trójka?

81c7aa840ee159c74afa119d600c3062aeea9576dd664e440bc59f7c28223892

Czy jest coś fajniejszego niż ich miłość?