Horyzont edukacji domowej

Co jakiś czas, dość regularnie, spotykam się z pytaniami o to, jak sobie radzimy z czwórką małych dzieci w edukacji domowej i dlaczego tak bardzo utrudniamy sobie życie. W domyśle zawsze pada podejrzenie, że deprecjonujemy wszystkie szkoły i uważamy, że robimy robotę lepiej od szkół. I oczywiście, że to nieprawda, bo przecież wykształcenia pedagogicznego nie mamy. A sprawa edukacji domowej w naszej rodzinie jest znacznie szerszym tematem z o wiele odleglejszym horyzntem niż tu i teraz. Read more

Niepopularne decyzje wkurzają

Część ludzi, którzy podjęli w życiu niezbyt popularne decyzje i nadal żyją jakby nigdy nic, wkurza tak niemiłosiernie, że aż nie ma jak im spojrzeć w oczy. Gdzieś pomiędzy ciekawością, fascynacją i obojętnością, jest wkurzenie i próba wymuszenia normy na dziwakach. Read more

Twarze wolności – przyjmowanie zamiast oceniania

Wolność ma bardzo wiele twarzy, należy do pojęć niedefiniowalnych. Jedno jest pewna – jak poczujesz smak prawdziwej, głębokiej, szczerej wolności, nic nigdy Ci jej nie zastąpi, nigdy nie przestaniesz do niej dążyć, nigdy nie przestaniesz jej szukać. Twarze wolności to cykl (mam nadzieję, że cykl), w którym będę szukać różnych oblicz tej niepowtarzalnej i cudownej przestrzeni. Dzisiaj pierwsze odsłona – wolność jaką możemy mieć w sobie w relacji z innymi ludźmi. Zapraszam! Read more

Ekożona, ekorodzina, ekotęsknota

Przeczytałam! Tak po prostu: kupiłam sobie książkę, bo pomyślałam, że czasem może warto skoncentrować uwagę na czymś, co nie dotyczy ani dzieci, ani edukacji, ani programowania, tylko tak po prostu, no sami wiecie, żeby odpocząć, oderwać się, sprawić sobie przyjemność.

Dawne lektury już nie dla mnie: Mann i Dostojewski wymagają zbyt wiele uwagi i skupienia, bym dała radę czytać je w przerwach swojego wypełnionego gwarem, krzykami, przerywnikami i przytulasami trójdzietnego życia matki pracującej na etacie. Sięgam po coś innego, nowego, z założenia lżejszego. Opis znaleziony na prędce zachęca (i słusznie!):

Świat kobiet i świat mężczyzn od zawsze stanowią mieszankę wybuchową. I właśnie z takiego wielkiego wybuchu powstał związek Hedviki i Mojmira.

Ekożona stawia wiele aktualnych pytań: Czego oczekujemy od swoich partnerów? Jakie jest znaczenie porodu naturalnego? Co tak naprawdę oznacza życie w zgodzie z naturą i z samym sobą? Czy naturalny jest na przykład ogród? Albo małżeństwo?

Poruszane przez autora poważne tematy zostały ubrane w brawurową narrację. Szczerość, autoironia i humor sprawiają, że mamy do czynienia z powieścią niezwykle inteligentną i nowoczesną.

Ta książka rozbawi i pozwoli dowiedzieć się wiele o płci przeciwnej – zarówno kobietom, jak i mężczyznom.

OK, to jest coś! Brawurowa powieść, autor Czechem, o współczesności.. no i jednak (dobrze, przyznaję, o tym też pomyślałam) o małżeństwie, porodach i w ogóle o ważnych pytaniach.

Ja też stawiam sobie ważne pytania. To przecież oczywiste. Świadome życie, dokonywanie wyborów, krótka dorosłość poprzedzająca niechybną (oby) starość, wymaga stawiania sobie ważnych pytań, a co gorsze, również odpowiadania na nie. Więc pytam:

  • jak długo po urodzeniu dziecka powinnam zajmować się tylko dzieckiem, żeby ono było szczęśliwe?
  • jak długo po urodzeniu dziecka powinnam zajmować się tylko dzieckiem, żebym ja była szczęśliwa?
  • ile godzin dziennie mogę pracować, żeby nie stracić nic z dynamiki rozwoju zawodowego?
  • ile godzin dziennie mogę pracować, żeby nie stracić nic z dynamiki rozwoju moich dzieci?
  • czy myśleć o przechodzeniu na freelancerswo w pełni, czy jednak trzymać się firmy matki a dodatkowe projekty wplatać w czas wolny (jaaaaki?)?
  • a może dodatkowe projekty spuszczać po brzytwie i odmawiać nawet znajomym? bo przecież to tyle czasu pochłania, a skąd ja go wezmę?
  • jaki rodzaj ruchu sobie zaaplikować po oderwaniu się od komputera i jak to zrobić, żeby zrobić?

bear-358166_1920Pytań jest dużo, więc sięgam po książkę tajemną, żeby poszukać inspiracji. I wiecie co? Wiecie? Znalazłam! Inną niż się spodziewałam, zaskakującą, momentami wręcz odrzucającą, niezmiennie wciągającą, wywołującą uśmiech i zdystansowanie. „Nie, takich kobiet nie ma, to się nie zdarza!’ – to była pierwsza reakcja. „Nie, takich mężczyzn nie ma, to się nie zdarza!” – to reakcja pierwsza ex æquo.

Tak, nie ma. Nie ma przecież naszych bohaterów: Mojmira i Hedviki, to tylko papier. Są jednak pytania o granice zaangażowania poza własne cztery ściany, pytania o uleganie wpływom, o uciekanie z domu, uciekanie od rozmów. o miłość, która czeka skulona, zamiast o siebie zawalczyć, o krótkie chwile które tak łatwo przeoczyć, zapomnieć, przeesemesować w ważnych sprawach, i to jedno najważniejsze pytanie: gdzie się podziała bliskość naszych bohaterów i czemu, czemu u licha żadne z nich o nią nie walczy. Przecież się kochają wbrew pokrętnej narracji.

To prawda, książka inteligentna i brawurowa, warta przeczytania, ciekawa, zabawna i lekkim stylem podająca fundamentalne prawdy w pytaniach, nie w odpowiedziach. Książka przestroga.

Polecam!

grass-1331703_1920 strawberries-1330459_1920

Slow life

Chyba w końcu znalazłam nazwę (znaną od dawna, a jakże!) na to, co mi się ostatnio przemyśliwuje i marzy. Ale po kolei!

Nasze życie wygląda jak jakiś pijany sen, doszłam do tego w końcu. Z rana pęd do przedszkola, popołudniu do przedszkola, do tego praca po 8h dziennie i dojazdy po Krakowie. Dominik do pracy koło 1h jedzie, czyli od wyjścia z domu z dziećmi, przez przedszkole i pracę do powrotu (o ile zakupów po drodze nie ma), wychodzi mu koło 11h poza domem. Szaleństwo!

Zaczęłam się zastanawiać nad sensownością pracowania 8h, jeśli dojazdy są tak duże? Może 6/8 etatu wystarczy? Z może trzeba się przeprowadzić? Albo pracę zmienić na zdalną, czyli bez wychodzenia z domu? I przedszkole. Czy konieczne jest na cały dzień dla dzieci? Przecież w tygodniu prawie ich nie ma w domu? A co z robić z brakiem czasu na rower, spacer, sanki (taaa.. na nie to trzeba jechać w góry chyba)? Tak po prostu zaczynam o tym myśleć. Nie mam gotowych rozwiązań, ale wiem, że coś chcę zmienić, nie chcę, żeby nam uciekł czas razem, tak mało go mamy, dzieci tak szybko rosną, życia zawsze za krótkie.

W te mojej rozważania wpiął się rewelacyjnie ten artykuł:
Slow parenting – uważni rodzice, szczęśliwsze dzieci – polecam!