Świat musi być radosny!

Dzieci przechodzą kolejne etapy swojego rozwoju, a ja nieustająco się nimi zachwycam i rzucam się na te ich nowe światy tak, jakbym sama je odkrywała. To w sumie nie do końca tak jest z tym odkrywaniem, to raczej przypominanie sobie swoich własnych dziecięcych zachwyceń i zaciekawień, ale – z racji tego, że stara już jestem i mało z dzieciństwa pamiętam – bardziej jest to zachwycanie się tym, jak one poznają, ćwiczą, jak kształtują siebie, jak się starają, walczą z emocjami, są same dla siebie wyrozumiałe. To Antkowe: „To nic nie szkodzi, może jutro się uda. Może.”
Albo Zosine: „Jestem duża, dam radę, nie trzeba mi pomagać.”, żeby za chwilę zawołać: „Trzeba mi pomóc! Pomożesz mi?”
Moje!

Tematy ostatnich dni:

  • kolorowanie w swoim własnym stylu,
  • zainteresowanie przyrodą, gatunkami drzew,
  • geografia i ogólna wiedza o kontynentach i krajach,
  • flagi różnych państw – Światowe Dni Młodzieży w Krakowie sprzyjają,
  • doskonalenie mówienia,
  • ćwiczenie pisania (z tym nie jest łatwo),
  • nauka jazdy na rowerze, hulajnodze i rolkach,
  • fotografia
  • (…)

Ludzie, czy Wy wiecie ile niespotykanych rzeczy codziennie spotykamy!!!!????

Dlaczego mam dzieci?

Czasem, gdy pokazujemy się z trójką naszych małych dzieci, spotykamy się ze zdziwieniem. Bywa, że musimy mierzyć się z pytaniem: „Tak po studiach zaraz takie poważne życie?”, zadanym przez człowieka, który jeszcze żyje niepoważnie, jak mniemam. Inny razem ktoś nam policzy, co jaki czas średnio rodzimy i że tempo za duże i ile jeszcze w tym tempie urodzimy. Pytania o radzenie sobie, błyskotliwe uwagi o hałasie czy urwaniu głowy są dość normalne. Trochę też śmiesznie jest, jak ktoś mówi w jednym zdaniu o tym, że to spoko mieć dzieci i z zainteresowaniem pyta o nasze, a w drugim (już oczywiście nie o mnie, tylko o kimś tam innym), że to strasznie z tymi dziećmi, bo to hałas i w ogóle żyć się z nimi nie da i „a daj Kasia spokój, z tymi dzieciakami”.

Częściej myślę niż mówię, że nic mnie w życiu nie spotkało bardziej wymagającego i satysfakcjonującego jednocześnie. I nic, kompletnie nic, nie potrafi mi dać takiej frajdy, takiej satysfakcji i takiego poczucia spełnienia, jak widok tych maluchów, które każdego dnia coś nowego poznają, odkrywają i prezentują. Codziennie pokonują cały swój świat, pokonują siebie, swoje obawy, lęki i ograniczenia, żeby wyjść dalej, móc więcej, umieć lepiej i zawstydzać nas, dorosłych i poważnych, swoją siłą, pasją i konsekwencją. Wspinają się, ćwiczą pamięć, uczą się stać na jednej nodze, logicznie wiążą świat z tych fragmentów, które dane im już było poznać. Są wspaniałe, rewelacyjne. Sporo mnie w życiu spotkało chwil szczęśliwych i wyjątkowych, ale to się nie umywa do kopa, jakie dają dzieciaki.

IMG-1461870246899-V

Ojcostwo pociąga

Kajzarowie to jeden organizm składający się z piątki różnych ludzi.
Wielką radością są dla mnie dzieci, lubię patrzeć jak rosną, zmieniają się, śmieją, jakie miny robią,
nawet jak rozrabiają (co się potem nasprzątam po tych zagapieniach!).

Ale macierzyństwo to nie tylko zachwyt nad małymi ludźmi.
To też, a często i przede wszystkim, zachwyt nad tym jednym człowiekiem,
który mi moje macierzyństwo podarował.

Lubię stawać z boku i patrzeć, jak jest ojcem.
Jest i staje się nim z każdym przytuleniem, po każdym kopniaku zafundowanym przez dzieci,
przy okazji zmęczenia, gdy tłumaczy im świat, gdy się z nimi bawi,
gdy stara się przetrwać do chwili, w której w końcu usną, gdy usypia z nimi albo i wcześniej.

Oto efekt tych moim zapatrzeń. Aparat nie jest w stanie złapać wszystkich obrazów,
które widziało moje serce, ale tych utrwalonych cyfrowo też się trochę znalazło 🙂

Cieszcie się ojcami swoich dzieci, jeśli tylko możecie.
To niesamowite widzieć trud Ojca Polaka z bliska, dzień po dniu, w blaskach i cieniach, spokoju, systematyczności i nerwach. W walce z samym sobą. Pociągające.

 

Zdjęcia świąteczne 2011-2015

Staramy się co roku zrobić dzieciom zdjęcie pod choinką.

One tak się zmieniają!

I miejsca też się nam zmieniają. 🙂

Ważne, że razem.

Szczęśliwego Nowego Roku!

Wspomnienie jesieni

Dostaliśmy dzisiaj od Mateusza Mazura zdjęcia z jesiennego, krakowskiego jeszcze spaceru. Oglądajcie! Zapraszamy!

PS. Mateusz, lubię zdjęcia made You.

 

 

 

Read more

Stało się!

Stało się – Kajzarowie nad morzem! Po tygodniu mieszkania w Gdyni, pracy i poszukiwań lokum dla naszej wesołej gromady, udało sie w końcu pojachać nad morze z dziećmi!

Na początek spotkaliśmy Pana Józefa Piłsudzkiego, potem trochę wygłodniałego ptactwa.

Nad wszystkim czuwała pani zima, która odmrażała noski, ale ludzi było bardzo dużo – spacerują nad tem morzem w te i we wtem, jakby nie mieli w domach telewizorów!

Zapraszamy do przeklikania się przez fotki, foteczki 🙂

Read more

Podróż do Gdyni by PKP

To już tydzień minął, od czasu naszej wyprawy Kraków Główny – Gdynia Główna: ciuch, ciuch!
Polecamy.
Dzieci nie rozrabiały, myślę, żę można coraz więcej i dalej ciuch, ciuch!

Na dworzec odwoził nas Mateusz – Ojciec Chrzestny Zosi. Myśleliśmy, że on tak z dobrego serca, chce Kajzarów podrzucić na pociąg, a on po prostu chciał sobie udokumentować tę szczęśliwą chwilę, w której nas się pozbył z Krakowa – ot, Przyciel! 😉

Mateusz, odwiedź nas w Gdyni, czekamy!!!

Read more