Zwinne życie: pradecyzja i 5 wartości Scruma

Wierzysz mi, albo nie, ale w coś wierzysz. Każdy w coś wierzy. Twoja wiara jest głęboko w Tobie i możesz o niej nie wiedzieć. Wtedy coś Ci się w życiu zawsze zdarza a Ty nie wiesz dlaczego. Brzmi jak magia? To nie magia, to prosta kalkulacja. I powiem Wam, jak z nią sobie poradziłam, żeby nie liczyć za dużo i działać coraz skuteczniej.

Read more

Horyzont edukacji domowej

Co jakiś czas, dość regularnie, spotykam się z pytaniami o to, jak sobie radzimy z czwórką małych dzieci w edukacji domowej i dlaczego tak bardzo utrudniamy sobie życie. W domyśle zawsze pada podejrzenie, że deprecjonujemy wszystkie szkoły i uważamy, że robimy robotę lepiej od szkół. I oczywiście, że to nieprawda, bo przecież wykształcenia pedagogicznego nie mamy. A sprawa edukacji domowej w naszej rodzinie jest znacznie szerszym tematem z o wiele odleglejszym horyzntem niż tu i teraz. Read more

Wszystkie wielkie sprawy to normalność codziennie

Im dłużej zastanawiam się, jak trafić do encyklopedii (rozważałam wsadzenie swojego zdjęcia między kartki np.), albo do Wikipedii (tutaj trudniej się wpisać, bo społeczność może wywalić), albo chociaż PRZEDE WSZYSTKIM być dobrze zapamiętaną tam, gdzie się pojawiam, być dobrą matką, żoną, programistką, blog prowadzić z sensem, o ludziach wokół siebie pamiętać i dać się zapamiętać dobrze, tym bardziej myślę, że jest to rzecz ZUPEŁNIE ZWYKŁA, naturalna i codzienna, że im bardziej spinamy poślady tym gorzej dla pośladów. No i dla nas. Read more

Świat musi być radosny!

Dzieci przechodzą kolejne etapy swojego rozwoju, a ja nieustająco się nimi zachwycam i rzucam się na te ich nowe światy tak, jakbym sama je odkrywała. To w sumie nie do końca tak jest z tym odkrywaniem, to raczej przypominanie sobie swoich własnych dziecięcych zachwyceń i zaciekawień, ale – z racji tego, że stara już jestem i mało z dzieciństwa pamiętam – bardziej jest to zachwycanie się tym, jak one poznają, ćwiczą, jak kształtują siebie, jak się starają, walczą z emocjami, są same dla siebie wyrozumiałe. To Antkowe: „To nic nie szkodzi, może jutro się uda. Może.”
Albo Zosine: „Jestem duża, dam radę, nie trzeba mi pomagać.”, żeby za chwilę zawołać: „Trzeba mi pomóc! Pomożesz mi?”
Moje!

Tematy ostatnich dni:

  • kolorowanie w swoim własnym stylu,
  • zainteresowanie przyrodą, gatunkami drzew,
  • geografia i ogólna wiedza o kontynentach i krajach,
  • flagi różnych państw – Światowe Dni Młodzieży w Krakowie sprzyjają,
  • doskonalenie mówienia,
  • ćwiczenie pisania (z tym nie jest łatwo),
  • nauka jazdy na rowerze, hulajnodze i rolkach,
  • fotografia
  • (…)

Ludzie, czy Wy wiecie ile niespotykanych rzeczy codziennie spotykamy!!!!????

Sekrety wielodzietnych. Karmienie.

Podobno bardzo dużo pracy jest z jednym dzieckiem. Jestem przekonana, że to prawda. Taki dzieciak to istny zawrót głowy. Dlatego mam ich więcej. Sekret tkwi w tym, żeby od początku przyuczać je do wyręczania mnie. Dzisiaj zdradzę jak wykorzystuję Antka:

I żeby nikt nie pomyślał, że to sporadyczne, że tylko teraz, bo jest starszy czy coś, dowód że robię tak od dawna jest, o proszę bardzo:

Więc pamiętajcie: żadne dziecko nie jest za małe, żeby pomagać w domu!

 

Slow life

Chyba w końcu znalazłam nazwę (znaną od dawna, a jakże!) na to, co mi się ostatnio przemyśliwuje i marzy. Ale po kolei!

Nasze życie wygląda jak jakiś pijany sen, doszłam do tego w końcu. Z rana pęd do przedszkola, popołudniu do przedszkola, do tego praca po 8h dziennie i dojazdy po Krakowie. Dominik do pracy koło 1h jedzie, czyli od wyjścia z domu z dziećmi, przez przedszkole i pracę do powrotu (o ile zakupów po drodze nie ma), wychodzi mu koło 11h poza domem. Szaleństwo!

Zaczęłam się zastanawiać nad sensownością pracowania 8h, jeśli dojazdy są tak duże? Może 6/8 etatu wystarczy? Z może trzeba się przeprowadzić? Albo pracę zmienić na zdalną, czyli bez wychodzenia z domu? I przedszkole. Czy konieczne jest na cały dzień dla dzieci? Przecież w tygodniu prawie ich nie ma w domu? A co z robić z brakiem czasu na rower, spacer, sanki (taaa.. na nie to trzeba jechać w góry chyba)? Tak po prostu zaczynam o tym myśleć. Nie mam gotowych rozwiązań, ale wiem, że coś chcę zmienić, nie chcę, żeby nam uciekł czas razem, tak mało go mamy, dzieci tak szybko rosną, życia zawsze za krótkie.

W te mojej rozważania wpiął się rewelacyjnie ten artykuł:
Slow parenting – uważni rodzice, szczęśliwsze dzieci – polecam!

O niesprawiedliwościach

W wychowaniu dzieci największą niesprawiedliwością, jaka dotyka rodziców jest to, że zawsze, w każdym jednym momencie trudnym, ciężkim, stresującym, momencie kiedy zmęczenie powala z nóg, dzieci.. przeżywają to samo. Przeżywają i dowalają nam swoim przeżywaniem, bo przecież dziecko to dziecko, potrzebuje nas, naszego ciepła, obecności i cierpliwości, by móc swobodnie i pogodnie wzrastać. Jak my stresujemy się, to one nie potrafią sobie z sobą poradzić, marudzą, płaczą, same nie wiedzą czego chcą.

Dawno nie pisałam. U nas sporo pracy na każdym polu: zawodowo, w domu, w kwestii samorozwoju, nasze osobiste projekty leżą i kwiczą w oczekiwaniu na szczyptę czasu i sił, obojga brak.

Dzieci są w tym pięknym wieku, kiedy nie pytają „dlaczego?”, bo to przereklamowane, słyszymy natomiast wieczne: „czemu mamo? czemu tato?”. Antek wykazuje wielkie zainteresowanie czytaniem, więc trzeba zacząć go uczyć – zaczęliśmy. Zosia została pasowana na przedszkolaka, co kosztowało ją sporo nerwów (wiecie, jak to strasznie wyjść na scenę, jak całe przedszkole rodziców siedzi i się gapi?), ale potem satysfakcję miała mega, mega. Chodziła taaaaaaka dumna.

IMG_7463 IMG_7484

Za chwilkę będzie nas więcej. Sama jestem ciekawa, czy dzięki temu i mnie będzie więcej tutaj? Zaglądacie jeszcze czasem?

Dobranoc!